niedziela, 5 października 2014

Prolog


 Wracałem wtedy do domu, po skończonych lekcjach. Mijałem białe domu, białe ulice, białe rośliny. Ludzi ubranych w białe oraz niekiedy szare ubrania.
 Wszystko było ciche i spokojne...
 Usłyszałem krzyk a zaraz za nim wołanie Dowódcy Służb Bezpieczeństwa.
-Łapcie go! Nie pozwolić mu uciec.
 Mimo wrzasków funkcjonariuszy, ludzie zachowywali się jak gdyby nigdy nic, bo to ich n
ie dotyczyło.  Zresztą oni nie oczekiwali żadnej reakcji ze strony "białych" i "szarych", wzywali "pomarańczowych".
 Przedarłem się przez tłum z maską obojętności na twarzy. Nie wiele osób, może pięć w pomarańczu przystanęła tutaj aby popatrzeć. Reszta omijała zręcznie widowisko, nie zwracając na nie najmniejszej uwagi.
 Dwóch mężczyzn w niebieskich płaszczach dociskało do ziemi młodą dziewczynę. Miała długie brązowe włosy i błękitne, inteligentne spojrzenie, teraz lekko zmroczone strachem. Ubrana była w biało-granatowy mundurek Północnego Liceum- miała zamiar zostać funkcjonariuszką. Troszkę dalej drugie tyle "niebieskich" trzymało, na oko, dwa lata starszego chłopka z tej samej szkoły. Chłopak wściekle miotał się w uścisku swoich oprawców, co jednak pogorszyło jego sytuację. Jeden z dryblasów uderzył go w głowę, aż ze swojego miejsca słyszałem lekki trzask.
 Dowódca zmierzył nastolatków chłodnym spojrzeniem.
-Shizuo. Jesteś przestępcą rangi B. Twoją winą jest udzielanie schronienia przestępcy i pomoc przy kolejnych wykroczeniach. Skazuje cię na potępienie w Eterze.- Wyrecytował nad chłopakiem a następnie zwrócił się do dziewczyny.- Mei. Jesteś przestępcą rangi A. Nie raz łamałaś zakaz czytania i przechowywania książek objętych cenzurą. Jesteś również odpowiedzialna za śmierć niewinnej Anko. Skazuje cię na potępienie w Eterze. Zawczasu spędzisz jednak rok w Przedsionku.
-Nieee, błagam nieee!- Rozpaczała Mei, jej oczy zrobiły się wielkie, a głos łamał się. Szarpnęła się i kopnęła któregoś  a wtedy bez skrupułów strażnicy połamali jej nogi.
-Nie ważcie się jej krzywdzić, wy głupie ścierwa!- Dołączył Shizuo.
 Dowódca zbliżył się do niego po czym uniósł jego twarz za pod brudek tak, że niemal stykali się nosami.
-Czy ty wiesz do cholery, z kim rozmawiasz?
 Nie odpowiedział, tylko spluną mu w twarz, tym samym podpisując wyrok na siebie i dziewczynę.
-Dziewczyna zostanie w przedsionku do odwołania, z chłopakiem zróbcie, co chcecie.-Rozkazał i odszedł szeleszcząc długim, białym płaszczem okrywającym jego ramiona. Zaraz za nim podążyło dwóch niebieskich, ciągnąc za sobą szlochającą dziewczynę.
-Mei! Meeeeei!!- krzyczał chłopak.- Me...
 Nie dokończył, z jego płuc ze świstem wydobyło się powietrze, gdy spadł pierwszy cios. Za nim kolejny i następny. Krew lała się strumieniem, ie raz plamiąc ubrania przechodniów, którzy nie przejęli się tym, ani trochę.
 Zakatowali go za pomoc biednej dziewczynie, która starała się uciec od tej plugawej rzeczywistości w świat książkowych opowieści. Nikt nie zwrócił uwagi na jego wrzaski. Tutaj jest to normalne...

***

 Spojrzałem na zegarek, który nosiłem na ręce. Wskazywał północ.
 Zgasiłem ostrożnie lampkę i odłożyłem na stolik. Po ciemku dotarłem do starej szafy na korytarzu. Otworzyłem jej drzwi, które leciutko zaskrzypiały. Skrzywiłem się. Przerwałem na kilka minut, by upewnić się, że nikogo nie obudziłem. Podważyłem deseczkę z tyłu szafy i moim oczom ukazała się ścianka. Wsunąłem tam książkę i odłożyłem klapkę na miejsce. Zamknąłem drzwi starego mebla, po czym umknąłem do mojego pokoju.
 Mimo późnej pory i zmęczenia nie mogłem zasnąć. Fakt, że następnego dnia czekała mnie szkoła, nie działał zbyt pokrzepiająco. Nie miałem ochoty spać. Dużo bardziej wolałem rozmyślać. Głównie nad tym jak dalej potoczy się fabuła czytanej przeze mnie książki...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz